Od dawna Gazeta Wyborcza chce uchodzić za ostoję tolerancji i demokracji. Tolerancja według nich to przepychanie żądań grup roszczeniowych takich jak mniejszości narodowe czy ekstremiści homoseksualni. Jednakże, gdy znajdzie się ktoś, kto wyraża swoje zdanie i jest ono inne od tego przyjęte przez powyższe medium za niezgodne z jego linią zostanie on oskarżony o różne fobie i jest nazywany, zagrożeniem dla demokracji itp.
O tym, czym jest taka tolerancja mogłem sobie w 2007 roku przeczytać z pewnej relacji z powyższego czasopisma, gdy grupa lewackich zwyrodnialców ciężko pobiła człowieka, który poszedł na marsz Obozu Narodowo Radykalnego we Wrocławiu. Samo to, że ktoś jest tolerancyjny, dla środowisk Gazety Wyborczej i lewicy oznacza, że ten ktoś może bezkarnie wyzywać innych od czci i wiary oraz wmawiać komuś faszyzm i przeróżne uprzedzenia z pobiciem włącznie. Nie powiem, że jest to bardzo ciekawe, ale i jakże wygodne dla takich osób terroryzujących każdego, którego poglądy zgadzają się z „postępem”.
Gazeta Wyborcza swoją moralistyką i uważaniem się za jedynie demokratyczną zaczyna przypominać jakąś sektę polityczną, która czasem oddelegowuje Seweryna Blumsztajna żeby sobie porzucał kamieniami w innowierców politycznych jak można było wyczytać z jego artykułów 2 lata temu. Gazeta Wyborcza, która słowo „demokracja” odmienia przez wszystkie przypadki zapomina wszakże, że w demokracji każdy ma prawo do sporu i krytykowania niektórych zjawisk. O tym jednak przypomina ona sobie, co najwyżej raz do roku na rocznicę np. wyborów 4 czerwca gdzie mówią, że nastała wolność nazwana demokracją z pluralizmem i wolnością słowa.
O tym, czym jest wolność słowa można było zobaczyć jakiś rok temu w Gazecie Wyborczej gdzie członkowie ONR zostali niewpuszczeni na debatę na Uniwersytet Gdański a nijaki redaktor Górlikowski niczym członek NSDAP cieszył się, że na debatę nie wpuszczono kogoś, z którym poglądami się nie zgadza. Przed II wojną światową takie praktyki były codziennością dla NSDAP, która tak traktowała swoich przeciwników politycznych.
Polemika Gazety Wyborczej z ludźmi lub organizacjami, z którym się nie zgadza nie polega na wyrażeniu swojej krytycznej opinii czy pokazaniu, że nie mają racji, ale na sterroryzowaniu ich i wyrzuceniu ich z życia społecznego i politycznego i ciągłym napiętnowaniu w ich relacjach z innymi ludźmi.
W przypadku krytyki ONRu Gazeta Wyborcza używa chwytających za serduszko i niemających nic wspólnego z prawdą aluzjami do piekła obozów koncentracyjnych i nazizmu.
W wizji Polski tego dziennika narodowcy będą mieli dużo wspólnego z obozami koncentracyjnymi zapewne, gdy Gazeta Wyborcza zagarnie umysłami większością Polaków i zacznie ONRowców razem z konserwatystami i katolikami mordować w owych obozach koncentracyjnych. Przepraszam słowo „mordować” to słowo nacechowane emocjami i jednostronne. Lepiej brzmi przymusowo eutanazować za nieuleczalną homofobię, ksenofobię i tym podobne.
Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie powstanie w Polsce prasa, która odbierze Gazecie Wyborczej jej pozycję, która wobec ludzi, którzy nie podzielają jej wizji świata terroryzuje swoich przeciwników i wmawia im różne fobie pisząc swoje artykuły atakujące niektóre grupy czy osoby w stylu faszystowskim nie dając im odpowiedzieć na łamach jej prasy na oskarżenia ani nie uwzględniając argumentów strony przeciwnej.
Mateusz ONR Pomorze

